Niedoceniany skarb Polski

 

 

Obecna kondycja polskiej gospodarki

 

Przyspieszona prywatyzacja doprowadziła do tego, że w ciągu 15 lat rządów różnych opcji majątek narodowy o wartości 300-400 miliardów dolarów został sprzedany za jedyne 10 procent. To smutna i tragiczna rzeczywistość. Kolejnym przykładem są banki, których restrukturyzacja kosztowała nas 3 mld dolarów. Niemal 80 procent banków zostało sprzedanych po cenach karygodnie niskich. To kolejny przykład lekceważenia interesów Polski. Haniebna wyprzedaż majątku narodowego doprowadziła do powstania olbrzymiego rynku ludzi bezrobotnych. Oblicza się go już na ok.4 do 5 mln osób a mówi się o kolejnych 5 milionach, którzy pracują dorywczo, na pół etatu. W dalszym ciągu zarobki w Polsce są znacznie niższe niż w Europie czy na świecie. Ludzie, którzy pracują, boją się utraty zatrudnienia, a pensje, które otrzymują, często nie wystarczają na normalne, godziwe życie. I to ma być sukces tych 15 lat? Chyba nie...

Konsekwencje są widoczne: stworzono haniebny mechanizm przymusowej emigracji zarobkowej ludzi nauki, kultury, absolwentów wyższych uczelni, lekarzy... Jest to na pewno postęp w stosunku do czasów okupacji hitlerowskiej i sowieckiej, kiedy elitę naszej Ojczyzny po prostu mordowano. Ale czy to nie jest tragiczne podcinanie naszej narodowej egzystencji?

 

 

Rola nauki polskiej w rozwiązywaniu trudności gospodarczych

 

Nauka polska z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną naszego kraju nie może sobie rościć pretensji do rozwiązywania wszystkich problemów natury podstawowej i przyrodniczej oraz technicznych, wymagających ogromnych środków finansowych oraz nowoczesnych laboratoriów. Powinna się skupić przede wszystkim na rozwiązywaniu zagadnień wychowawczych, przyrodniczych i technicznych, które są specyficzne dla naszego kraju i które mogą przynieść postęp w podniesieniu poziomu życia oraz stanu zdrowotnego naszego społeczeństwa.

Samych profesorów mamy w Polsce dwie dywizje. Niestety, większość decyzji ostatniego rządu w ogóle nie była konsultowana z poważnymi uczelniami w Polsce, które jednak powinny decydować o tym, co robić z polskim węglem czy hutnictwem. Naukowcy nie są wykorzystywani.

W przyszłości nowy rząd i nowy parlament powinny rozpocząć urzędowanie od bardzo uczciwego remanentu. Ludzie muszą wiedzieć, dlaczego i w jaki sposób majątek narodowy wielkiej wartości dostał się w ręce obcego kapitału. Od tego powinniśmy rozpocząć budowę IV Rzeczypospolitej. Przecież Janusz Wojciechowski, były prezes NIK, publicznie stwierdził, iż są dowody i argumenty przemawiające za tym, że właściwie każda prywatyzacja była połączona z jakimiś przekrętami. Trzeba się temu dokładniej przyjrzeć, przestudiować to i pewne wartości odzyskać. Na przykład w Chinach także pozwala się na wejście obcego kapitału, ale ma to zupełnie inny, przemyślany charakter. Tam obcy kapitał może zbudować nową fabrykę, ale przy okazji zobowiązany jest do modernizacji starego zakładu. W ten sposób ludzie nie tracą pracy.

 

 

Specyfika polskiej ekonomii

 

Ekonomiści w Polsce przyjęli zasadę, że liczy się tylko praca, a własność, w tym zasobów naturalnych, jest nieważna. Jest to teoria Adama Smitha, sprzed ponad 200 lat, mówiąca o tym, że praca jest źródłem bogactwa. Później tę teorię przejęli Marks i Engels. Po 1989 r. przyswoiły ją kolejne polskie rządy, podkreślając, że liczy się praca, nieważne, kto jest właścicielem majątku. Ostatnie wypowiedzi byłych prominentów świadczą o tym, że ci ludzie albo nie mają pojęcia o tym, co się dzieje w Polsce albo specjalnie nie chcą zrozumieć pewnych spraw. Co to znaczy, że następuje wzrost gospodarczy w kraju, skoro do budżetu nie wpływają dodatkowe pieniądze? Bo podatki stanowią tylko fragment obrotu pieniędzmi w przedsiębiorstwie. Przedsiębiorstwo dobrze prowadzone przynosi zyski. Na przykład dawniej, kiedy zakłady były państwowe, zyski trafiały do budżetu państwa. Teraz takie zyski mogą przynieść zakłady wykorzystujące zasoby geotermalne. Złoża powinny być własnością Narodu - mogą być dzierżawione na określony czas, jednak zyski z ich eksploatacji powinien czerpać Naród. W ten sposób zwiększony budżet pozwala na tworzenie nowych miejsc pracy. U nas tego mechanizmu stworzyć nie można, ponieważ mimo wzrostu gospodarczego podatki są mniej więcej na stałym poziomie. To jest niepowodzenie gospodarcze kraju. Ponadto w naszym ustawodawstwie nie ma zapisu, że zasoby przyrodnicze są własnością Narodu. To jest bardzo ważny element, który należy natychmiast wprowadzić do Konstytucji.

 

 

Zasoby przyrodnicze własnością Narodu

 

Zapis o narodowej własności zasobów przyrodniczych jest barierą, ochroną naszej ziemi, naszych bogactw naturalnych. Nie może być tak, że w momencie, kiedy w świecie rosną ceny wyrobów hutniczych, rząd pozbywa się hutnictwa polskiego i to za wartość 6 milionów dolarów (po odliczeniu długów). Najpierw doprowadza się mechanizmem ekonomicznym zakłady do upadłości, a potem sprzedaje za bezcen. A przecież można je było uratować.

 

"Zespół krakowski" (prof. Ryszard H Kozłowski z Politechniki Krakowskiej, prof. Julian Sokołowski z PAN i prof. Jacek Zimny z AGH) uważa, że np. Huta Częstochowa, która także ma być sprzedana, może uruchomić produkcję dla koncepcji rozwoju geoenergetyki, w takiej wielkości, że dochód z tej produkcji pozwoliłby na utrzymanie całego hutnictwa i jego rozwój. Polska, która ma prawie 40 milionów ludności, nie może żyć z samego handlu. Musimy mieć przemysł, który powinien się rozwijać. Jeżeli kolejne rządy będą zakładały, że gospodarka da sobie radę, bo jest gospodarką wolnorynkową, to popełnią kolejny błąd. Nie może być wolnego rynku, jeżeli są nakazy, zakazy i limity - to przeczy tendencjom rozwojowym. Proponujemy koncepcję nowych przemysłów opartych na zasobach przyrodniczych, których w Polsce mamy wielkie bogactwo.

 

Wymieniony "zespół krakowski" pod kierunkiem prof. J. Sokołowskiego już za rządów premiera Jerzego Buzka pracował nad ustawą o racjonalnym wykorzystaniu energii zasobów odnawialnych. Ta ustawa dotąd się nie ukazała. Nie może przedrzeć się przez parlament. Rządząca opcja nie jest zainteresowana zapisami, by zasoby naturalne były własnością Narodu. A właśnie to było podstawą tej ustawy, że wszystkie zasoby, które są w atmosferze, hydrosferze, biosferze i litosferze, są własnością Narodu, oddaną do dyspozycji gminom jako własność komunalna. Gmina mogłaby rozporządzać tymi zasobami, dzierżawić je na pewien okres, ale nie mogłyby one być wystawiane na sprzedaż. Taki mechanizm działa w świecie z dużym powodzeniem. Na przykład w krajach arabskich każdy może zainwestować w wydobywanie ropy, ale w ściśle ustalonym okresie musi zostawiać nawet 80 procent wartości wydobytej ropy w danym kraju. Po tym okresie ta wartość jeszcze rośnie. U nas wartość bogactw przyrodniczych nie jest w wielu przypadkach uwzględniana.

 

 

Potencjał polskiej energetyki

 

Jesteśmy świadkami wyprzedaży polskiej energetyki. Kolejne elektrociepłownie w sposób nieprzemyślany dostają się w ręce Francuzów czy Niemców. Obecnie 30 procent stanu energetycznego pracuje ponad 30 lat. Zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej należałoby te zakłady zamknąć. W ciągu najbliższych 10 lat, jeżeli nie będzie inwestycji towarzyszących, to kolejne 40 procent stanu energetycznego może być zamknięte albo wykupione za bezcen przez obcy kapitał - po to, by wyeliminować Polskę z konkurencji na rynku energetycznym. A przecież posiadamy wielki potencjał energetyczny. Obrazowe wydaje się pewne porównanie. Norwedzy i Anglicy obliczyli, że zasoby ropy i gazu (w przeliczeniu na paliwo umowne - tpu) na Morzu Północnym, w tzw. Kuwejcie Europy, są na poziomie 13 miliardów ton. A energia zawarta w wodach geotermalnych w Polsce - ich objętość obliczamy na 6 tys. km sześć. (dwie objętości wód Bałtyku) - jest równoważna 34 mld tpu! To jest prognostyk rozwoju Polski, bo przecież każdy kraj musi mieć energetykę. Jeżeli mamy jeszcze ziemi pod dostatkiem (przeciętnie na jednego Polaka przypada 0,4 ha, czyli dwukrotnie, a w niektórych przypadkach czterokrotnie więcej niż w krajach UE), to możemy być samowystarczalni. Mając tanią i ekologiczną energię, możemy ją produkować na własne potrzeby i na eksport. Od tego należałoby rozpocząć - powoli przechodzić na produkcję energii cieplnej i elektrycznej opartej na energii zasobów odnawialnych.

Warto zaznaczyć, że te 34 mld tpu to energia do wykorzystania. W zasobach gorących skał, zasadach solnych, mamy tej energii jeszcze więcej. Sumarycznie oblicza się ją na 100 mld tpu. I jest to energia właściwie niezniszczalna.

Obecnie jesteśmy świadkami dziwnych manipulacji importem gazu. Rocznie musimy wydawać miliardy dolarów na zakup 8 mld m sześć. gazu, a to obciąża budżet państwa. Sami produkujemy około 4 mld m sześć. Według prognoz doświadczonych geologów, mamy do udokumentowania 1700 mld m sześć. Oznacza to, że gazu wystarczyłoby nam nawet na 150 lat. Ponadto mamy do udokumentowania i odkrycia złoża ropy naftowej na poziomie 380 mln ton (wystarczyłoby jej obecnie na 25 lat), ale istnieją kolejne zasoby.

 

 

Bogactwo zasobów przyrodniczych w Polsce

 

Struktury geologiczne w Polsce są podobne do tych występujących na Morzu Północnym. Polska leży na czterech strukturach geologicznych, jako jedyny kraj w Europie, a może i w świecie. Takie położenie gwarantuje nie tylko zasoby energetyczne, lecz także duże pokłady innych bogactw. Mamy olbrzymie zasoby miedzi, które próbuje się sprywatyzować. To kolejne nieporozumienie, miedź to produkcja srebra i złota. Mamy olbrzymie pokłady siarki, a także węgla kamiennego. Na samym Śląsku ocenia się je jeszcze na 40 mld ton, w Lubelskim pokłady szacuje się na 60 mld ton. W zagłębiu bełchatowskim mamy też duże pokłady węgla brunatnego.

To jest wielkie bogactwo, dzięki któremu po wojnie się rozwijaliśmy. A trzeba pamiętać, że nie może być tak, że coś, co stanowi krwiobieg w strukturze państwa, jest w obcych rękach. Energetyka jest takim krwiobiegiem. Mając energię, możemy tworzyć wszystko.

Mamy bogactwo przyrodnicze i intelektualne, możemy więc być państwem naprawdę bogatym. Jesteśmy w bardzo dobrym położeniu - możemy łączyć interesy Zachodu i Wschodu; jesteśmy Słowianami - łatwiej będzie nam porozumieć się z Rosjanami, Ukraińcami czy Białorusinami niż ludziom z Zachodu. Jednak w dalszym ciągu tego nie wykorzystujemy. Trzeba pamiętać, że zasoby przyrodnicze stanowią wielką wartość, należy je wykorzystywać dla dobra Narodu, a nie dla partykularnych interesów wąskiej grupy ludzi.

Do 2010 roku, według dyrektyw UE, 7,5 procent produkowanej przez nas energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Jednak stawia się na biomasę, energię wiatru czy elektrownie wodne, a geotermię się pomija. To kolejny przykład manipulowania wiedzą w Polsce. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie odnawialne zasoby energii w kraju: słońce, wiatr, energię wody, biomasę, biogazy i energię geotermiczną, to ta ostatnia stanowi 99,8 proc. całości. Do paradoksów należy zaliczyć próby wciśnięcia nam na siłę technologii wiatrowych, które są bardzo drogie, a w dodatku pracują chimerycznie - podobnie jak wiatr. Stawianie na inne niż geotermia nośniki energii jest po prostu nieporozumieniem. Na blisko 80 proc. powierzchni kraju są bardzo dobre warunki do korzystania z geotermii. Jedynie w okolicach Białegostoku te warunki są gorsze.

 

 

Koszty energii geotermalnej w porównaniu z tradycyjną

 

Elektrownia w Pątnowie - bardzo nowoczesna, oparta na spalaniu węgla brunatnego, o mocy 440 MW - kosztuje dziś 500 mln dolarów, a infrastruktura towarzysząca wymaga powiększenia tej kwoty o 1 mld euro. Z tego wynika, że 1 MW energii z takiej elektrowni kosztuje ponad 1,5 mln dolarów. Tymczasem średni zakład geotermalny (o mocy rzędu 20 MW) kosztuje około 30 mln złotych. 1 MW energii kosztuje tu 1,5 mln złotych. Ponadto musimy uwzględnić fakt, że w energetyce zawodowej będziemy stale kupować węgiel, do tego dochodzą koszty wywozu popiołu i skutki ekologiczne. A tu mamy czystą energię, właściwie niewyczerpalną. Dodatkowo pobór energii odbywa się w cyklu zamkniętym, więc nie naruszamy struktury środowiska, nie następuje jego degradacja. Oczywiście jeżeli są takie możliwości, nie ma przeszkód, by wykorzystać także energię wody, wiatru czy słońca.

 

 

"Nieopłacalność" Geotermii Podhalańskiej - przykład manipulowania faktami

 

Nie każdy wie, że są tam dwa zakłady. Pierwszy zbudowany był przez pana prof. J. Sokołowskiego za pieniądze PAN i KBN. Był to zakład wzorcowy, oceniany przez Amerykanów i Japończyków jako najnowocześniejszy w świecie. Tam od razu została stworzona cała infrastruktura: basen kąpielowy, hodowla ryb, ogrzewanie szkoły, ponad dwustu domów, kościoła. Potem, kiedy ludzie innej opcji przejęli władzę w Geotermii Podhalańskiej, zbudowano nieopodal drugi zakład, w Bańskiej Niżnej, i bezmyślnie (za pieniądze pożyczone z Banku Światowego, który uzurpował sobie prawo do kierowania wydatkami) dokonano transferu energii cieplnej z Bańskiej do Zakopanego. To jest odległość około 20 km. Sam przesył energii kosztował trzy razy więcej niż zakład. A zakład powinien być w tym miejscu, gdzie się korzysta z energii. Taniej byłoby wywiercić otwory w Zakopanem, była taka możliwość. Ponadto po drodze były otwory w Poroninie i Furmanowej - są one dotąd niewykorzystane. Stało się tak, gdyż Bank Światowy kazał kupić rury. Bezmyślność, pazerność i brak kompetencji prowadzą do takich działań. I poszło w Polskę, że to jest drogie. A pierwszy zakład był dowodem na to, że geotermia może być tania. Po połączeniu tych zakładów za energię geotermalną odbiorcy płacą cenę porównywalną z ceną energii z tradycyjnego zakładu energetycznego.

 

 

Odnawialne źródła energii - energetyką przyszłości

 

W ciągu ostatnich zaledwie 200 lat ponad 50 proc. zasobów energetycznych Ziemi zostało wyczerpanych, w tym kopaliny energetyczne. Jeżeli takie tempo utrzymamy, to w ciągu najbliższych 100-150 lat wyczerpiemy wszystko. Trzeba zmienić mentalność, trzeba skończyć z bezmyślnym spalaniem czegoś, co jest cennym surowcem i może być używane w przemyśle karbochemicznym. Myślę, że jesteśmy na etapie wychodzenia z badań laboratoryjnych taniej elektrolizy wody na wodór i tlen. Pojawiają się ogniwa paliwowe, które wynaleziono ponad 100 lat temu, a teraz wracają do łask. Przykładowo: kosmonauci korzystają dziś z energii elektrycznej z ogniw paliwowych przez spalanie wodoru. W wyniku reakcji powstaje woda, którą można pić. To jest koncepcja, którą Polska także może rozwijać. Mamy duże sukcesy w badaniach nad wykorzystaniem ogniw paliwowych zasilanych przez wodór i tlen z powietrza. Mamy też koncepcję połączenia geotermii z ogniwami paliwowymi.

 

 

Pomysł na wykorzystanie zamkniętych kopalń

 

Rząd zamknął 23 kopalnie. Ta nieudana restrukturyzacja górnictwa zaczęła się jeszcze za rządów ekipy premiera Buzka. Te kopalnie zostały zniszczone w sposób bezmyślny. Według naszej oceny, było w nich jeszcze 20 mld ton węgla - czyli zamknięcie odbyło się wbrew Konstytucji, która mówi o racjonalnym wykorzystaniu zasobów przyrodniczych. Obszar Górnego Śląska leży na warstwie węglanów dewońskich, w których są znakomite wody geotermalne o temperaturze do 160 st. C. W naszej koncepcji chcemy wykorzystać tę energię do produkcji energii elektrycznej. 150 st. C to już jest para przegrzana. W tej chwili mamy układy binarne, które wytwarzają energię elektryczną z wody o temperaturze 85 st. C. Wystarczy przewiercić otwór z chodnika do tych pokładów i stworzyć zakład geotermalny pod ziemią. Górnicy znaleźliby pracę, a zasoby węgla czekałyby na sprzyjające warunki, kiedy mogłyby być wykorzystane. Jest to koncepcja śmiała, ale realna. W samych tych kopalniach, które zostały zalane, można by wyprodukować energię zaspokajającą potrzeby kraju oraz energię na eksport.

 

 

Wykorzystanie "zielonej energii" źródłem wzrostu gospodarczego i zatrudnienia

 

Przy wykorzystaniu potencjału intelektualnego, przy chęci rządzących, możemy wyjść z obecnego impasu, tworząc nowe gałęzie przemysłu, postawić na rozwój geoenergetyki jako przemysłu wiodącego, karbochemii, rozwój rolnictwa opartego na produkcji zdrowej żywności. Geotermia to nie tylko energia cieplna i elektryczna, w kaskadowym systemie można wykorzystywać ją również w lecznictwie, w rekreacji, a także w rolnictwie - do ogrzewania szklarni czy hodowli ciepłolubnych ryb czy raków. W kaskadowym systemie wykorzystania geotermii można znaleźć nowe miejsca pracy dla dużej liczby bezrobotnych.

Tania i ekologicznie czysta energia może spowodować, że uruchomienie produkcji właściwie wszystkich wyrobów przemysłowych sprawi, że nasza gospodarka stanie się bardziej konkurencyjna w stosunku do krajów rozwiniętych przemysłowo. To jest jedyny sposób, by te kraje dogonić - poprzez tańsze wyroby, na dobrym poziomie. Podobnie może być w usługach. Posiadamy około 50 sanatoriów i uzdrowisk - wszystkie one mogą być ogrzewane geotermalnie. To jest potencjał, który także chcą nam zabrać, gdyż pozwala na to Konstytucja.

Naszą koncepcją jest tworzenie centrów energetycznych rozproszonych, tzn. w każdej gminie, która ma warunki geostrukturalne, mogłoby powstać takie centrum i kaskadowy system wykorzystania zasobów geotermalnych. Obok nich powstawałyby ośrodki produkujące zdrową żywność, ośrodki rekreacyjne. Budowa zakładu to koszt 30 mln złotych, dodatkowo kilka milionów to koszt agregatów prądotwórczych. Jeśli jednak podejmiemy koncepcję wykorzystania pary w ogniwach paliwowych, to koszty się zmniejszą. W miarę rozwoju centrum można budować kolejne szklarnie, baseny, bo zakład będzie przynosił zyski. Taka inwestycja może zwrócić się w ciągu 2-3 lat.

W ciągu 20 lat może powstać 300 zakładów geotermalnych, w ciągu 50 lat 3 tys. zakładów umożliwiłoby całkowite wyeliminowanie spalania węgla w wytwarzaniu energii cieplnej i elektrycznej. Węgiel byłby tworzywem w produkcji i na eksport.

W zakładach geotermalnych znaleźliby pracę również górnicy. Będą oni też produkować węgiel na eksport oraz na potrzeby karbochemii. Tworzymy model gospodarki opartej na węglu, gazie i geotermii.

 

prof. Ryszard H. Kozłowski